HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 bufet

Go down 
AuthorMessage
Admin
Admin
avatar

Posts : 71
Join date : 2009-10-12

PostSubject: bufet   Mon Oct 12, 2009 12:18 pm

,
Back to top Go down
View user profile http://parisrpg.omgforum.net
michael

avatar

Posts : 12
Join date : 2009-10-30

PostSubject: Re: bufet   Mon Nov 02, 2009 2:18 pm

michael właśnie posiłkował się jedzeniem, czekała go niezwykle ciężka i trudna noc, pełna głupich przypadków, rozwalonych brzuchów, poharatanych kończych dolnych, pourywanych kończyn górnych, rozlewającej sie wkoło krwi, kiedy on był tak niesamowicie zmęczony i pozbawiony energii życiowej na resztę życia. czuł, że musi się wyspać i że pewnie niebawem uda sie na jakieś łóżko, na którym zaśnie i będzie smacznie spał, póki miła pielęgniarka go nie obudzi w jakiejs pilnej sprawie. jadł niedobre, odgrzewane pierogi.
Back to top Go down
View user profile
susanne

avatar

Posts : 125
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: bufet   Mon Nov 02, 2009 2:21 pm

przeczytałam obrzygane, ale dobra, ćśś. w każdym razie susanna też człowiek i jeść musi, toteż zostawiła daniela na te kilka minut, kiedy to powędrowała do bufetu, po drodze pewnie i tak się gubiąc, chociaż powinna znać to miejsce jak własny dom, jeśli nie lepiej. kupiła kanapkę z kurczakiem, sałatą i smacznym sosem, które uwielbiam w samolotach i zajęła wolny stolik w kąciku, nie zauważając michaela, ani nikogo innego. rozmyślała o danielu i tym, że nie może uprawiać seksu </3. no i że cierpi. ale mniej.
Back to top Go down
View user profile
michael

avatar

Posts : 12
Join date : 2009-10-30

PostSubject: Re: bufet   Mon Nov 02, 2009 2:33 pm

michael właśnie kroił trzeciego pierożka i obserwował parę wydobywającą się z niego, bo akurat ten był jakiś przesadnie odgrzany; dziw, ze sie nie roztopił tam na talerzu. więc uniósł widelec, by z gracją wsunąć go w usta i przeżuć, a potem jego wzrok padł na susanne, która wyraźnie wyglądała na osamotnioną w swoim calutkim życiu, które przeżywała od pewnego czasu naprawdę sama, nie licząc tych kilku wizyt u daniela, tych kilku godzin dziennie, które tu spędzała. wstał i ze swoją tacą stanął nad nią, uśmiechając się pogodnie oraz zniewalająco.
-wolne?
Back to top Go down
View user profile
susanne

avatar

Posts : 125
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: bufet   Mon Nov 02, 2009 2:39 pm

-chyba tak - odpowiedziała raczej cicho i ponuro, bo pewnie miała dzisiaj jeden z tych gorszych dni, kiedy daniel był małomówny i tylko krzywił się z bólu, bo niesympatyczna pielęgniarka poskąpiła mu leków przeciwbólowych. podniosła głowę na michaela dopiero po chwili i posłała mu zmęczony uśmiech, w którym nie było ani odrobiny radości, czyli jak wiemy, cień susanne, a nie krejzol jakiego znamy i kochamy! - siadaj - odłożyła swoją kanapkę, uznając,że nie może jeść, kiedy na nią patrzy. krok w stronę anoreksji.
Back to top Go down
View user profile
michael

avatar

Posts : 12
Join date : 2009-10-30

PostSubject: Re: bufet   Mon Nov 02, 2009 2:45 pm

- siadam więc - odparł wesoło. cieszył się, że może wreszcie będzie miał jakąś towarzyszkę na tą noc i nie chodzi już o "partnerkę" lecz "towarzyszkę" z możliwością przeskoczenia na wyższy level "partnerki" w razie nabycia nowych skilsow, mocy i energii i wszystkiego, co potrzebne do zdobycia nowego poziomu. gra skończy się oczywiście wtedy, gdy michaelowi susanne sie znudzi, ale przewidywał, że to nie stanie się tak szybko i że sporo czasu zajmie mu rozgryzienie jej. - wyglądasz na przybitą, susanne. coś się dzieje? - zmarszczył brwi, ach, pełen empatii.
Back to top Go down
View user profile
susanne

avatar

Posts : 125
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: bufet   Mon Nov 02, 2009 2:47 pm

-zastanówmy się - odpowiedziała raczej chłodno, bo bądźmy szczere, naprawdę nie miała ochoty na jakiekolwiek rozmowy. była gotowa zamienić je wszystkie na szybszy powrót daniela do zdrowia - mój chłopak leży cały połamany piętro niżej. może to się dzieje - jej twarz przybrała wyraz szeroko pojętej rozpaczy i pewnie sama susanne ledwo powstrzymywała łzy. odsunęła od siebie talerz z ledwo nadjedzoną kanapką, nie czując już głodu.
Back to top Go down
View user profile
michael

avatar

Posts : 12
Join date : 2009-10-30

PostSubject: Re: bufet   Wed Nov 04, 2009 9:29 am

ostatnio daniel znajdował się w gorszym stanie, a susanne, według michaela, wyglądała na osobę będącą w nieco lepszym humorze. przestało mu być mimo wszystko już tak wesoło i nie do końca wiedział, co ma mówić, toteż dla dodania sobie chwili czasu wsadził w usta całego pieroga, którego żuł powoli, aż w końcu przełknął i zmarszczył brwi, wpatrując się z nią w troską, nie do końca nawet udawaną, ale i tak trochę naciągniętą.
- nie martw się susanne - zdobył się na swój nabardziej aksamitny głos, co czyniło go jeszcze bardziej seksownym niż zazwyczaj. - nie martw się, daniel zdrowieje.
Back to top Go down
View user profile
susanne

avatar

Posts : 125
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: bufet   Wed Nov 04, 2009 9:39 am

-jakoś tego nie widzę - wybuchnęła w końcu, załamując ręce i gwałtownie odsuwając od siebie talerz z kanapką, która na nim leżała. pewnie zatrzęsła jej się warga i resztkami sił próbowała powstrzymać cisnące się do jej oczu łzy. podświadomie chciała,żeby ktoś ją teraz przytulił, pocałował w czubek głowy i żeby tym kimś był daniel. podniosła się i przez moment patrzyła na michaela, po czym bez słowa wyminęła go, idąc przed siebie. he+he+he.
Back to top Go down
View user profile
michael

avatar

Posts : 12
Join date : 2009-10-30

PostSubject: Re: bufet   Wed Nov 04, 2009 9:46 am

- susanne! - zawołał za nią i przez moment miał życiowy dylemat. nie chciał, by porcja jego pierogów się zmarnowała, ale jednocześnie zależało mu na tym, by pójsć za nią i jakoś ją pocieszyć, uznał to za swój lekarski obowiązek. pomyślał też, że to głupota, że nikt nie przydzielił jej psychologa, naprawdę przydałoby się jej wsparcie psychiczne, którego wyraxnie nie dostawała od daniela, bo ten przecież spał całymi dniami i chorował w tej całej swojej niemrawości i poranieniu. w końcu wstał i dogonił ją, zrównując się z dziewczyną krokiem. - susanne, nie denerwuj się tak, robimy wszystko, co w naszej mocy...
Back to top Go down
View user profile
susanne

avatar

Posts : 125
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: bufet   Wed Nov 04, 2009 10:35 am

-po prostu czasami zastanawiam się dlaczego nie mogę tego skończyć i być z chłopakiem, który w szpitalu ląduje raz na długi czas z powodu nie wiem skręcenia kostki na lodzie, a nie.. no wiesz - pokręciła głową, w taki sposób jakby chciała mu powiedzieć, że nie ma nic więcej do powiedzenia. ostatecznie przestraszyła się tego co powiedziała, bo wypowiedziane na głos zabrzmiało groźnie - ale go kocham - dodała więc pospiesznie, marszcząc brwi.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: bufet   

Back to top Go down
 
bufet
Back to top 
Page 1 of 1

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
paris :: MIASTO :: Inne :: Szpital-
Jump to: