HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 ahaaha

Go down 
Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AuthorMessage
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Sun Oct 18, 2009 2:53 pm

- o, naprawdę? - zapytała, zaskoczona, wcale nie przeszkadzało jej to, że coś nie tak mogło być z kaloryferem, gdyż było jej zajebiście ciepło, a teraz, gdy od niej sobie poszedł, poczuła, że robi jej sie zimno, więc odrzuciła prześcieradło i wlazła pod kołdrę, grubszą i lepiej izolującą ciepło. - skąd wiesz? - chciała wiedzieć, bo była totalnie głupiutka w tych technicznych sprawach, według niej kaloryfer miał po prostu grzać i koniec kropka. cieszyła się, że akurat pogodziła sie z ralphem, inaczej nie miałby jej kto naprawić kaloryfera...
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Sun Oct 18, 2009 2:57 pm

-bo nie grzeje, głuptasku - odpowiedział, kucając przy kaloryferze, który fachowo ogarnął i naprawił, odnosząc jeszcze kubek z tą okropną i brudną wodą do kuchni - zaraz powinno być lepiej - powiedział, wsuwając się pod kołdrę do mariette - a tym czasem muszę ogrzać cię swoim ciałem, chudzielcu - uśmiechnął się, przytulając do niej calutką powierzchnią swojego seksownego ciała.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Sun Oct 18, 2009 3:04 pm

- oh, no tak, bo jesteś dla odmiany cholernie gruby. wiesz, jak zajebiście wyglądasz, kiedy latasz roznegliżowany po moim mieszkaniu i naprawiasz mi tak kaloryfer? - zachichotała i uszczypnęła go w jego blady pośladek, bardzo ucieszona faktem, że ralph zachowywał się tak, jak sie zachowywał, a jednocześnie nie sprawiał wrażenie napalonego królika, tylko normalnego względnie cóż faceta. - moglabym ci zrobić zdjęcie i oprawić w złotą ramkę, znaczy, zdjęcie twojego tyłka - roześmiała się i ukryła twarz na jego ramieniu, czując, że znowu gada strasznie dużo i to jeszcze takie straszne głupoty.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Sun Oct 18, 2009 3:08 pm

-możesz zrobić. to znaczy jeśli naprawdę chcesz. bo wiesz, może to rzucić cień na opinię twoich znajomych o tobie - zaśmiał się, czochrając jej włosy, ale nie łonowe, już się ogarniam, serio - w razie czego krzycz, to będę wciągał gatki na tyłek. zapomniałem się - w końcu u siebie biegał po domu nago w samych skarpetkach. pisałam o tym, w którejś z wizytówek .
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Sun Oct 18, 2009 3:24 pm

- chyba żartujesz, będę krzyczeć żebyś ściągał - prychnęła. - nie, nie, raczej nie myślałam o tym, by pokazywać te zdjęcia znajomym, bo, no wiesz, wolę, jak twój tyłek widuję tylko ja. a tak poza tym, to już do siebie wróciliśmy, tak? - zapytała tonem, jakby umawiała sie z nim na herbatę, ale lepiej już mówić na kawę, bo teraz umawianie się na herbatę nie jest dosłownym umawianiem sie na herbatę, straciło swe dawne znaczenie. i mówiła to tak właśnie obojętnie, ale w środku trzęsła się jak galaretka na mysl o ralpha w ramionach innej niż mariette.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Sun Oct 18, 2009 3:32 pm

-chyba tak - odpowiedział starając się, żeby zabrzmiało to wiarygodnie, bo chciał być wiarygodny. potwierdził więc swoje stronnictwo pocałunkiem, napierając na mariette swoim seksownym ciałkiem młodego bożyszcza nastolatek. garrel ogólnie jest wyjątkowo męski moim zdaniem!
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Sun Oct 18, 2009 3:37 pm

- ulżyło mi - mrukneła mu ufnie w ucho i znów zrobiło jej się troszkę cieplej, w sumie to wueilbiała ten dzień, dobiegający ku końcowi, bo czuła się absolutnie fantastycznie, mając ralpha z powrotem tylko dla siebie, w dodatku tego jej idealnego, wymarzonego, który wcale sie na nią nie wściekał, nie bił jej i nie robił żadnych patoli! - i... i kocham cię, ralph i nie chcę, żebyś mnie znowu zdradził - pociągnęła nosem, przymykając oczy i zaciągając się powoli zapachem jego szyi.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Sun Oct 18, 2009 3:39 pm

-nie zdradzę - pomyślał, że póki co może to powiedzieć i będzie się starał ze wszystkich sił tego dotrzymać. naprawdę nie chciał jej więcej zranić. i tak czasami zastanawiał się co on w sobie takiego ma, że mariette za każdym razem do niego wraca. czasami gardził sam sobą, ale niektórych nawyków nie dało się wyplenić - też cię kocham, mała - nie lubiła jak tak na nią mówił, nie?:d
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 12:15 pm

ralph już tylko odrobinę obolały przez żebra, pojawił się przed mieszkaniem mariette i zadzwonił do drzwi, po czym na wszelki wypadek jeszcze zapukał. oparł się teraz o ścianę na przeciwko ów drzwi i czekał.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 12:24 pm

otworzyła mu niebawem, w zasadzie przed chwilą wyszła spod prysznica, miała wiec na sobie jakieś kudłate papcie, puchaty, miękki i długi szlafrok, w którym było jej trochę zimno, ale nie narzekała. po drodze do drzwi rozplotła ręcznik z włosów i odrzuciła na jakąś szafkę, po czym otwarła drzwi i wciągnęła go do środka zdecydowanym ruchem, zarzucając mu ręce na szyję.
- wgylądasz o niebo lepiej - stwierdziła.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 1:51 pm

-ty też - wyszczerzył się i sam jego uśmiech mógł świadczyć o tym, że czuł się również o niebo lepiej. objął więc mariette w talii i pocałował miękko w sam środek jej malinowych ust, zamykając drzwi kopniakiem. ale subtelnym, nie wywarzając przy okazji całych drzwi :p - widzę, że ktoś się stęsknił.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 1:59 pm

- ciekawe, kto? - zgrywała się, rozglądając dokoła z głupawym uśmieszkiem na ustach, po czym z wielką niechęcią odsunęła się od niego, jeszcze nie powąchała sobie jego szyi, ale chciała mu pozwolić przynajmniej, żeby się rozebrał z okrycia wierzchniego i nie zgrzał się w kurtce, czy co tam miał na sobie. - wiesz, mam wino - oświadczyła, obejmując się ramionami i opierając jednym z nich o ścianę. - i mam w zasadzie wszystko, co chcesz - roześmiała się. - i wyglądasz naprawdę zajebiście - powtórzyła, mierząc go wzrokiem. przeczesała mokre włosy palcami, odgarniając je do tyłu. - więc możemy się napić i zająć twoją zajebistością.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 2:03 pm

-nie będę prostestował. chyba tylko głupi by się na to zdobył w tym momencie - odpowiedział filozofiecznie i zdjął swój płaszcz oraz szaroczarny szalik w paski. pewnie był jeszcze trochę blady ,ale olśniewająco seksowny w zielonym swetrze i fioletowym tiszercie pod spodem - możemy zająć się nią jużteraz - powiedział, zamykając ją w objęciach.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 2:12 pm

uśmiechnęła się, całując go w szyję, a potem za uchem i na koniec w jego płatek, po czym spojrzała na niego radośnie, delikatnie przesuwając opuszkami palców po jego twarzy, pod okiem zostało lekkie zasinienie po olbrzymim wprost siniaku, które to lekko musnęła wargami.
- no dobrze, więc wino będzie potem - przytaknęła. - też musiałabym być głupia, żeby odpowiedzieć inaczej - mruknęła, ciągnąc go w stronę salonu, wciąż się obejmowali, więc pewnie szła tyłem i potykała się o własne nogi i chichotała pod nosem niemalże przez cały czas. szczęście, że ją trzymał, bo pewnie wylądowałaby na podłodze z tego szczęścia...
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 2:16 pm

-to znaczy - odchrząknął, nie przestajac jej obejmować - z winem może być kłopot. to znaczy, no wiesz - trochę się zmieszał tym co miał jej powiedzieć, bo sam czuł się jak idiota, ale nic nie mógł na to poradzić - nie powinienem teraz w ogóle pić. no wiesz, po tym jak praktycznie usiłowano mnie przekonać w szpitalu, że chciałem popełnić samobójstwo, zostałem przydzielony do grupy wsparcia i na odwyk -wymieniał, przewróciwszy oczami i zmęczony opadł na kanapę.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 2:21 pm

- och, no coś ty? - zdziwiła się, siadając okrakiem na jego kolanach. - przecież nic ci nie jest. to znaczy, jezu, no tak, wziąłeś ze swojej jebanej głupoty te tabletki, ale skąd mogłeś wiedzieć, że masz uczulenie! jejku, ralph, mhm, napijemy się soku pomarańczowego, skoro tak, ale... ale ty sam jesteś pewien, że nie jesteś uzależniony? - bo przecież były pewne epizody, których mariette nigdy nie wyzbędzie się ze swojej pamięci, tak ją w tamtym czasie przerażał, że teraz rzeczywiście nabrała wątpliwości i jej dłonie, które z początku skierowały się wprost ku guzikom koszuli ralpha, teraz zmieniły drogę i zastygły na jego ramionach, dosyć neutralnie.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 2:25 pm

-oczywiście, że nie jestem. co ty mi próbujesz wmówić, do cholery! - obruszył się i nawet drgnął z tego wszystkiego, a na jego skroni pojawiła się pulsująca żyłka. wyznacznij rosnącego poziomu agresji ralpha - to znaczy, nie jestem - dodał spokojniej, widząc minę mariette - przepraszam - wyciągnął rękę i pogładził ją jej wierzchem po gładkim policzku.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 2:33 pm

- nie lubię, jak na mnie krzyczysz - poinformowała go, spuszczając wzrok, ralph zazwyczaj wybuchał nagle i w niespodziewanych momentach, co zawsze lekko ją poruszało, więc teraz jeszcze jej dłonie lekko się trzęsły, kiedy zaczęła powoli rozpinać jego koszulę, spod której wynurzał się wciąż poznaczony siniakami tors. nie tak bardzo jak wtedy, ale ogólnie nie wyglądało to najlepiej. - chyba zwariowałeś - stwierdziła z dezaprobatą, kiedy rozpieła jego koszulę do końca i nie doszukała się wzrokiem żadnego bandażu uciskowego na żebrach. - kurwa, przerżnęli ci chyba mózg zamiast żołądka w tym szpitalu - jęknęła i zeszła z jego kolan. - mój boże, ralph.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 3:17 pm

-ale o co ci chodzi? - zapytał zdezorientowany, zapinając pospiesznie koszulę,bo pomyślał,że może to widok jego siniaków na torsie tak na nią podziałał. okej, chciał po prostu ukryć fakt, że nie ma bandaża, spryciarz - jest okej. serio, wszystko w porządku i przepraszam. nie chciałem krzyczeć.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 3:24 pm

- gówno mnie to obchodzi - burknęła, poprawiając poły szlafroka, które zaczeły się lekko rozsuwać, a jej z tych wszystkich zmartwień, które dostarczył jej ralph w jednej sekundzie, wręcz odechciewało się seksu. - ale na pewno będzie zajebiście, kied żebro przebije ci płuc i umrzesz. nie mogę się doczekać, coś z serii "przeżyjmy to ponownie" - prychnęła i podniosła się, a potem poczłapała do przedpokoju, by w po szufladach zacząć szukać czystego bandażu, który w końcu znalazła, zakopany wśród innych klamotów i dupereli. - ralph - powiedziała nieco spokojniej, ale poważnie. - martwię się - przysiadła na jego lewym kolanie i zaczłea z powrotem ozpinać jego koszulę, co niezupełnie jej wychodziło tym razem, więc po prostu szarpnęła i urwała dwa guziki, na co zaklęla pod nosem, wyraźnie zdenerwowana, zsuwając mu ją pośpiesznie z ramion.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 3:37 pm

-przepraszam - dodał ponownie, bo nie sądził, że taka błahostka, jego zdaniem, może wprawić mariette w aż takie zdenerwowanie. wyciągnął ręce i objął ją opiekuńczo, uniemożliwiając jej tym samym dalsze owijanie go bandażem, o co nie dbał. pocałował ją w skroń - ale to nic takiego - szepnął i ponownie złożył na jej skroni przelotny pocałunek, głaszcząc ją po plecach.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 3:42 pm

- to jest ważne - odrzekła z naciskiem i wyszarpnęła się delikatnie z jego uścisku, żeby kontynuować owijanie jego żeber bandażem. gdy skończyła, westchnęła z ulgą i pocałowała go lekko w obojczyk, zaraz potem opierając brodę na jego ramieniu. - to jest cholernie ważne, ralph. masz połamane żebro, dociera? - uniosła jedną brew do góry, nadal zła, ale już nie tak bardzo. nie potrafiła się gniewać, gdy był taki kochany i w pewien sposób uległy, co sprawiało, że aż przechodziły po niej dreszcze. - obiecaj mi, że będziesz to robił.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 3:47 pm

-ale co? to? - zapytał, poniwnie zamykająć ją w objęciach i całując długo i namiętnie, a zarazem jakby delikatnie i nieśmiało. taki pocałunek pełen ładunku emocjonalnego i sprzeczności. odsunął się i uśmiechnął - no dobra, załatwione.
Back to top Go down
View user profile
mariette

avatar

Posts : 120
Join date : 2009-10-17
Age : 29

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 3:54 pm

mimo wszystko roześmiała się gdzieś w jego brodę, po czym przygryzła jego dolną wargę i oplotła go ciasno ramionami, przylegając do niego szczelnie. w jego ramionach czuła się naprawdę bezpiecznie i wiedziała, po prostu wiedziała, że nic jej w tym momencie nie grozi i że dzisiaj wszystko jest w porządku, że chwila jest idealna i te sprawy.
- dobrze wiesz, o czym mówię - przewróciła oczami, a potem rozpięła jego spodnie.
Back to top Go down
View user profile
ralph

avatar

Posts : 116
Join date : 2009-10-17
Age : 31

PostSubject: Re: ahaaha   Thu Oct 29, 2009 3:58 pm

-aa, chodzi ci o seks. też nie ma problemu, kochanie - droczył się z nią dalej. pewnie rozsunął jej szlafroczek i zanurzył twarz w piersi mariette, całując je delikatnie i podszczypując wargami jej sutki. jego dłonie błądziły po jej plecach w górę i w dół wzdłuż linii jej wystającego kręgosłupa.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: ahaaha   

Back to top Go down
 
ahaaha
Back to top 
Page 3 of 4Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
paris :: APARTAMENTY :: Apartamenty :: Place de la Bastille-
Jump to: