HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 metraż anne

Go down 
AuthorMessage
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 4:03 am

anne w gruncie rzeczy obudziła się jakąś godzinę temu i jakoś wcale nie odzuwała potrzeby obserwowania, jak breth śpi, bo denerwowało ją jego chrapanie ; p. wcale nie zrobiła też ofiarnie śniadania, bo uznała, że czuje się niesamowicie nienaturalnie w sytuacji, kiedy breth wyznał jej miłość po tym, jak przez pół roku systematycznie wdeptywał ją w ziemię. po prostu nie chciała, żeby zobaczył, jaka jest wobec niego uległa i że może ją mieć na skinienie palca, tak więc siedziała właśnie pod kocem na kanapie w salonie, wcześniej włączyła radio na jakichś łzawych, dramatycznych piosenkach i paliła malboraski bretha, bo skończyły jej się swoje, przy czym robiła to przy otwartym na oścież oknie, więc było zimno. ale wolała zimno niż śmierdzieć.
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 4:09 am

najlepsze są hot trzynastki, które idą przez miasto z fajką i myślą już, że wow jakie to one nie są<3. no, w każdym bądź razie breth dopiero podniósł głowę z poduszki i rozejrzał się po pokoju anne, zastanawiając co on tutaj w ogóle robi. dopiero po chwili zaczął sobie przypominać to, co wczoraj się zdarzyło. podniósł się z łóżka i ruszył na poszukiwania anne co, jak się potem okazało, nie było takie skomplikowane. pochylił sie nad nią i pocałował w sam środek ust.
- cześć, księżniczko - przywitał się.
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 4:32 am

- cześć - odparła, wypuszczając mu dym prosto w twarz, co zapewne nie mogło być zbyt przyjemne w odczuciu, szczególnie dla zaspanego bretha, stojącego w samych bokserkach w obliczu otwartego okna, mas zimnego powietrza i tak dalej, podczas gdy sama anne szczelnie opatulona była kocem i grzała się w palce papierosami, od których kręciło jej się w głowie, ale nieważne. - chcesz coś do jedzenia? - zapytała, sięgając po popielniczkę i zgasiła w niej papierosa, zastanawiając się, czy dostanie od niego za to ochrzan, po czym podniosła się i podeszła do okan, żeby je zamknąć. - albo herbaty, kawy? przepraszam, że jest tak zimno - dodała jeszcze, obejmując się ramionami i trochę bojąc się, że będzie chciał z nią rozmawiać na poważniejsze tematy, bo dla niej na przykład kwestia tego, czy są parą czy nie, nie była czymś oczywistym znaczy się xd.
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 4:51 am

breth wzruszył ramionami, bo to, że było zimno, jakoś specjalnie mu nie przeszkadzało. sięgnął po paczkę papierosów i wsadził sobie jednego między wargi, by podpalić jakąś zapalniczką, która znalazła się w zasięgu jego dłoni.
- w porządku anne, potrafię sobie sam zrobić herbatę, serio - poinformował ją, gdyby uważała, że jest nieporadny czy cokolwiek! rozsiadł się wygodnie na stoliku i przez chwilę palił w milczeniu, obserwując anne - więc, jak uważasz? to znaczy, jak myślisz, jak to teraz między nami będzie? - zapytał, bo dla niego to było bardzo istotne.
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 4:56 am

przygryzła dolną wargę, bo naprawdę nie była niczego pewna. nerwowo przejechała palcami po swoich włosach, odgarniając je do tyłu i dodatkowo strosząc, miała jeszcze rozmazany makijaż w podobny sposób jak miała effy w skinsach <3. w końcu bezwiednie jej dłoń powędrowała na kark, a sama anne wpatrzyła się w ścianę gdzieś za prawym ramieniem brethana.
- nie wiem - wymamrotała w końcu, bo nie była tak do końca pewna, czy tym razem im się uda. w końcu ile czasu można tak zaczynać od nowa i od nowa, gdy za każdym razem wszystko się pieprzyło i pieprzyło. - kocham cię, ale nie wiem, breth. - usiadła na podłokietniku fotela, spuszczając wzrok na swoje kolana i splatając na nich palce obu rąk. wyglądała więc, jakby naprawdę miała w tym momencie rozterki.
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 5:01 am

bretha zawsze zaskakiwało to, że anne to wszystko tak przeżywała. dla niego, normalne było, że jeśli dwoje ludzi się kocha to powinno ze sobą być. albo jeśli dwoje ludzi ma ochotę na seks, to powinni się bzyknąć. i w ogóle. po co odbierać sobie przyjemności?
- więc, w czym jest problem? - zapytał, wyciągając nogi przed siebie. splótł dłonie na ładnie zarysowanych piersiach klatki piersiowej i wbijał w nią swój przenikliwy i mądry wzrok. nie wiem, jak wzrok może być mądry, ale najwyraźniej może...
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 5:13 am

- bo ty nigdy nie widzisz w niczym problemu - powiedziała, bo breth nie zwracał może uwagi na to, że ludzie mogą się kochać, ale jedna osoba może nosić w sobie więcej sprzeczności niż druga, a w seksie nie zawsze wszystko wychodzi. pewnie on też widział szklankę do połowy pełną, a ona do połowy pustą, zawsze starała patrzyć się na świat tak realnie, że aż pesymistycznie. - a ja naprawdę nie mam pojęcia, no bo, breth, jak to jest, że jednego dnia mnie nie znasz, a drugiego przepraszasz i wyznajesz miłość? nie rozumiem, kompletnie tego nie rozumiem i ja nie chcę, żeby wyszło na to, że mam pretensje co do tego, że to zrobiłeś, tylko mam wrażenie, że zrobiłeś to na kompletnym spontanie, chwilę wcześniej jeszcze próbując mi powiedzieć, ze masz dziewczynę i że wcale ci nie zależy. za cholerę tego nie pojmuję.
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 5:19 am

breth westchnął ciężko i przewrócił oczami. potrafił w zasadzie przewidzieć to, co anne zamierza mu powiedzieć. zawsze było tak samo. on do wszystkiego podchodził ze spokojem i luzem, a anne wszystko przeżywała.
- to nie było tak, że cię nie znam, tylko po prostu cię nie poznałem na uczelni. może mignęłaś mi tam na korytarzu ze dwa razy, ale to wszystko. być na trzecim roku, na dwóch kierunkach wcale nie jest tak łatwo, więc musisz mi wybaczyć to, że jestem trochę zakręcony. poza tym, anne, dla mnie to proste, skoro się kochamy, to powinniśmy być razem czego chcieć więcej? ja mogę ci tylko obiecać, że już wyrosłem z tych beznadziejnych zachowań. no i nie zamierzam się nigdzie rozbijać żadnymi samolotami - wyszczerzył zęby w uśmiechu. dobry żart, nie jest zły, nawet w takiej sytuacji.
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 5:30 am

- masz dziś dobrą wymówkę, skarbie - pokręciła głową, nie mogąc się powstrzymać, by się nie uśmiechnąć. obciągnęła rękawy swojego swetra, po czym podniosła się z fotela i podeszła do bretha, żeby stanąć gdzieś między jego nogami, bo pewnie nie siedział z zaciśniętymi kolanami, pochylić się nad nim i ująć jego twarz w dłonie. - nawet cholernie dobrą, odebrałeś mi właśnie przyjemność robienia problemów - parsknęła, po czym pocałowała go zachłannie w sam środek ust, krążąc dłońmi po jego klatce piersiowej. - i chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo się z tego cieszę...
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 5:40 am

breth ujął anne delikatnie za pośladki i miarowo je głaskał, a w międzyczasie odwzajemnił jej pocałunek, by po chwili odsunąć twarz zaledwie o kilka centymetrow i uśmiechnąć się szeroko.
- naprawdę się starałem. wiesz, czasami jesteś tak strasznie problematyczna, ale to kwestia przyzwyczajenia. wierz mi, inny facet by tego tak nie rozumiał - zaśmiał się pod nosem i klepnął ją w pośladki - tęskniłem za tobą. naprawdę.
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 5:51 am

- oho, właśnie usiłujesz mi wmówić, że jesteś jedyny i niezastąpiony? - roześmiała się, łaskocząc go ustami w szyję, ale w końcu się wyprostowała, bo może brethowi było tak wygodnie obłapiać ją za pośladki i siedzieć sobie na ławie, ale anne musiała się nieźle przygarbić i uważać, żeby na niego nie upaść przy tym czy coś, więc powoli zaczął ją boleć kręgosłup. - kurwa mać, chyba masz absolutną rację - westchnęła i usadiła na kanapie, kładąc stopy na ławie gdzieś pomiędzy jego nogami. - i ja też za tobą tęskniłam, cały czas, nawet jak byłeś chujem - miło...
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 5:59 am

breth roześmiał się teraz, bo to, jak anne go nazwała w tym momencie wydało mu się nieziemsko zabawne. wstał, pochylił się jeszcze, żeby pocałować ją w nosek i ruszył w stronę kuchni.
- i nie pal, dziecko drogie - pogroził jej przez ramię - chcesz kawy? bo zrobię śniadanie, ale mam ogromną ochotę na kawę. potem muszę zmywać się do domu i robić projekt na fizykę kwantową, ale możesz w zasadzie pójść ze mną, jeśli obiecasz, że nie będziesz mnie zbytnio rozpraszać - no jasne, już to widzę.
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 6:04 am

- nie mogę ci tego obiecać, ale i tak pójdę z tobą - zarządziła, a teraz ruszyła za nim do kuchni, po drodze podszczypując go w tyłek, by potem usadowić się na blacie, który był w miarę czysty, bo wczoraj rano nawet zebrało jej się na porządki i go wyczyściła. - w sumie to chcę kawy, jak już robisz - powiedziała, machając nogami w powietrzu i poprawiajac dekolt swojego sweterka, bo zdecydowanie zjechał w dół i nie to, by czegoś się miała wstydzić przed brethem, ale po prostu dekolt powinien kusić, a nie pokazywać zbyt wiele i anne żyła z tą zasadą. - mieszkasz sam, breth? - zapytała i pochyliła się w stronę ekspresu, który stał obok niej, żeby go włączyć, ale reszty już jej się nie chciało robić, leeń. - poza tym będę palić, a jeśli masz z tym problem, to, haha, kochanie, wyluzuj - uśmiechnęła się ironicznie, naśladując jego głos.
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 6:15 am

breth zabrał się za robienie kawy. może nie była ona tak dobra jak starbucksowe latte, ale z pewnością nadawała się do picia. przygotował nawet dla nich na szybko jakieś kanapki i teraz wszystko postawił na stole. pochylił się nad anne i pocałował ją w kącik ust.
- zaraz wrócę, muszę się ubrać - poinformował ją i ruszył faktycznie do łazienki. umył zęby, pewnie palcem xd, by wrócić do kuchni i usiąśc przy stole - jestem padnięty, jak cholera, a jeśli dobrze pójdzie, to położę się spać około piątej. na ósmą mam zajęcia.
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 6:21 am

niee, ja zakładam, że wyrwał gałązkę od kwiatka stojącego na łazienkowym papapecie i posłużyła mu ona jako szczoteczka do zębów!
- czemu jesteś taki padnięty? przecież długo spałeś i niczym specjalnie nie zmęczyliśmy się w nocy, kotek - powiedziała, zeskakując z blatu, po czym usiadła obok niego przy stole i ułożyła rękę, znaczy ta, którą miała bliżej niego, na jego karku, po którym delikatnie smyrała go swoimi paznokciami, przyglądając mu się tak, jakby zaraz miała go zjeść zamiast śniadania, ale spokojnie, trzymała względnie łapki przy sobie, żeby nie zakrztusił się szynką czy coś. - chyba, że mówisz o piątej rano, bo już nie wiem.
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 6:25 am

- tak, mówię o piątej rano. bo pewnie o tej porze kończę robić projekt. więc pewnie nawet nie będzie opłacało mi się kłaść. w tygodniu zazwyczaj sypiam po dwie, góra trzy godziny, a w piątek jeszcze byłem na imprezie, więc chyba rozumiesz moje zmęczenie - uśmiechnął się do niej wyrozumiale i zabrał się za kanapki. ziewnął wcześniej w dłoń. już nawet kawa nie pomagała na jego zmęczenie. chociaż lubił od czasu do czasu wypić porządne espresso. albo red bulla, jeszcze lepiej.
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 6:32 am

- pomogę ci z projektem - powiedZiała. nie miała nawet pojęcia, że breth tak się przemęcza, a ona jeszcze w dodatku poczuła się tak, jakby marnowała jego czas, czyli, zaczęła mieć wyrzuty sumienia, a chwilę potem zaczęła się zastanawiać, jak w takim razie breth znajdzie dla niej czas, ale już wolała nawet nad tym nie myśleć. - nie uważasz, że no wiesz, trochę się przemęczasz? ja nie chcę nic mówić, ale to chyba przegięcie - powiedziała, zjadając ze cztery kanapki, a potem już napiła się kawy, bo nie mogła wziąć więcej. - naprawdę masakra.
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 2:49 pm

- no coś ty, kwestia przyzwyczajenia - roześmiał się - skandynawistyka jest dziecinnie prosta, zresztą fizyka też, tylko mam dużo projektów, które muszę robić w domu, bo kolokwia i egzaminy są łatwe - wyjaśnił i pocałował ją w sam środek ust - nie ma się czym przejmować, naprawdę skarbie. a teraz bądź grzeczną dziewczynką, idź się ubrać i zaraz wychodzimy, hm?
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 2:57 pm

- okej, ale i tak nigdy cię nie zrozumiem, ja muszę spać po siedem godzin i jakoś normalnie żyć, a ty jesteś normalny inaczej, przerażasz mnie - powiedziała i szybko po nich posprzątała, po czym poszła do sypiani, otworzyła szafę i szybko się przebrała, znaczy, wzięła tylko jakąś kurtkę, bo w gruncie rzeczy była już dawno ubrana. - mhm, okej, jestem gotowa! - oświaczyła i stanęła za jego krzesłem, układając dłonie na jego ramionach i całując go w czubek głowy. - mój człowieku nauki.
Back to top Go down
View user profile
breth

avatar

Posts : 39
Join date : 2009-10-17
Age : 30
Location : paryz

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 3:23 pm

breth zaśmiał się, bo 'człowieku nauki' zabrzmiało co najmniej dziwnie. nie był żadnym czlowiekiem nauki, po prostu był inteligentny i tak się złożyło, że potrafił to wykorzystać.
- człowieku nauki to chyba za dużo powiedziane - stwierdził otwarcie podnosząc się, by ruszyć do drzwi. przelotnie pocałował jeszcze anne w policzek.
Back to top Go down
View user profile
anne

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: metraż anne   Sun Oct 18, 2009 3:27 pm

poszli i zacznę.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: metraż anne   

Back to top Go down
 
metraż anne
Back to top 
Page 1 of 1
 Similar topics
-
» Jo-Anne Raill
» Watercolour Painting, "The Severn At Dusk" by Anne Cherry MA(RCA) SWA.
» Anne Maynard, has sued St Luke’s hospital
» Anne-Marie Krog Ovrebo
» MM Exclusive Interview with Carol-Anne Day. English voice actress for Mai Tokiha!

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
paris :: APARTAMENTY :: Apartamenty :: La Defense-
Jump to: