HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 nathan.....

Go down 
AuthorMessage
nathan

avatar

Posts : 44
Join date : 2009-10-17

PostSubject: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 5:31 am

lol!
Back to top Go down
View user profile
michelle

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17
Age : 30

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 5:35 am

okej, więc michelle przyszła, w ładniutkiej sukience diora i baletkach. oprócz tego miała na sobie płaszczyk, bo bez tego by nie dala rady. poprawila tewraz jeszcze tylko wlosy i zapukała!
Back to top Go down
View user profile
nathan

avatar

Posts : 44
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 5:44 am

więc nathan naprawdę usiłował się streszczać w ciągu tej pół godziny! szybko zgarnął sterty rzeczy pod kanapę, położył serwetkę na ławę, wywietrzył mieszkanie i włączył potem centralne, żeby nie było za zimno, napalił jeszcze w kominku dla lepszej atmosfery, odsłonił zasłony w oknach, rozłożył swoją najlepszą porcelanę na stole, wyjął butelkę półwytrawnego wina, postawił wielkie lampki na stole, wypakował jedzenie, które przynieśli mu z restauracji, na talerze, bo przecież nie będą jeść ze styropianowych talerzy z przegródkami. teraz otworzył w jakichś ciemnych rurkach i białym polo, co jest niebezpieczne, bo będzie widać, jak się ubrudzi jedzeniem.
- ślicznie wyglądasz - powiedział i wpuścił ja do mieszkania, odbierając od niej płaszcz.
Back to top Go down
View user profile
michelle

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17
Age : 30

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 5:47 am

michelle poprawiła torebkę na ramieniu raz jeszcze, bo głupia, wciąż jej się zsuwała i teraz obejrzała się na nathana, by obdarzyć go uśmiechem. nawet całkiem normalnym i sympatycznym jeśli wziąć pod uwagę to, jak wczoraj ją potraktował.
- dziękuję - powiedziała, ruszając do salonu, kiedy zsunęła baletki z małych stóp - ładnie pachnie - stwierdziła. oczywiście nie zje za dużo, bo zbliżała się cała ta kampania dla gucciego, więc nie mogła sobie pozwolić na tycie.
Back to top Go down
View user profile
nathan

avatar

Posts : 44
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 5:58 am

- przed chwilą przywieźli - odwzajemnił uśmiech, równie sympatycznie i normalnie jak michelle, przestępując nerwowo z nogi na nogi, bo chyba nie ma nic dziwnego w tym, że się stresował. zresztą, był pełen podziwu dla niej, że nawet po czymś takim, co jej wczoraj mówił, potrafiła mu wybaczyć i przy tym zachowywać sie z godnością. nawet jeśli dostrzegał w niej wciąż dawną michelle, to i tak nie skłamałby, gdyby powiedział, że bardzo się zmieniła i że jest to zmiana na lepsze, a nie na gorsze, jak z początku mu się wydawało. - więc, hm, siadaj - mruknął i odsunął jej krzesło, po czym sam usiadł na przeciwko.
Back to top Go down
View user profile
michelle

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17
Age : 30

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 6:04 am

michelle więc usiadła, na krześle, które jej odsunął i założyła nogę na nogę, sięgając najpierw po lampkę wina, bo chyba alkohol był jej wyjątkowo potrzebny, żeby wytrzymać tyle czasu z nathanem w jednym pomieszczeniu.
- więc.. - zaczęła, zabierając się za sztućce - co u ciebie? - zainteresowała się, unosząc do góry prawdą brew. spoglądała na niego, udając że według niej wszystko jest w porządku. ale nie było. wewnętrznie marzyła o tym, by się do niego przytulić, choć oczywiście nigdy by czegoś takiego nie zrobiła.
Back to top Go down
View user profile
nathan

avatar

Posts : 44
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 6:09 am

- w sumie w porządku, odbiłem się od dna - powiedział, niemrawo dziobiąc widelcem w swoim kotlecie, panierowanym w curry i takich tam cudeńkach, więc pewnie był dobry, ale nathanowi nie po raz pierwszy w towarzystwie michelle ze stresu ściskał się aż żołądek, więc teraz, gdy wsunął do ust kawałek owego kotleta, zrobił to bardziej na siłę, czując, że chyba odechciewa mu się jeść. potem poszedł za jej przykładem i napił się wina, które w sumie mu nie smakowało, cóż, nagle wszystko mu się odwidziało, znaczy wszystko, prócz niej, bo to jej obecność właśnie tak na nathana wpływała. - teraz z powrotem gram w kosza i mam studia, a z formalnościami pomaga mi mama... - mruknał, ale zaraz się zamknął, bo pomyślał, że pewnie jej to nie obchodzi.
Back to top Go down
View user profile
michelle

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17
Age : 30

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 6:20 am

emo mode on xd. michelle pokiwała głową ze zrozumieniem i dłubała widelcem w swoim kotlecie. nawet miała na niego ochotę, ale po prostu nie mogła sobie pozwolić na jedzenie. przez przypadek stuknęła nathana stopą po łydce.
- aha, no to w porządku. myślałam, że wzajemnie się z mamą nienawidzicie, hm? - przynajmniej do tej pory nathan tak twierdził, więc zdziwiło ją to, że jego matka nagle mu pomaga.
Back to top Go down
View user profile
nathan

avatar

Posts : 44
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 6:24 am

- no bo nienawidzimy się - przytaknął i zlustrował ją nieco zmieszany wzrokiem, ponieważ iż przecież albowiem gdyż stuknęła go stopą w łydkę, a to było cholernie miłe i na swój sposób go kręciło, znaczy, cholera, podniecało jak mało co, widzisz, wystarczył tylko jeden, mały, przypadkowy dotyk, aby w nathanie budził się mężczyzna, ale to przecież tylko facet, a fakt, że michelle była w tym momencie uosobieniem jego fantazji i że nie mógł jej mieć, tylko dodatkowo wszystko komplikował. - ale moja sytuacja była tak krytyczna, że poprosiłem ją o pomoc i nie miała wyjścia.
Back to top Go down
View user profile
michelle

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17
Age : 30

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 6:28 am

michelle wcisnęła w siebie jeden kawałek kotleta i gryzła go jakieś milion godzin, a zaraz potem odłożyła sztućce i upiła łyczek wina, wpatrując się w nathana.
- aha, no skoro tak - powiedziała, wzruszając chudymi ramionami. spojrzała na zegarek i zastanowiła się czy nie będzie lepiej, jeśli za chwilę sobie pójdzie, bo atmosfera między nimi robiła się zbyt sympatyczna.
Back to top Go down
View user profile
nathan

avatar

Posts : 44
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 2:31 pm

- a ty? chyba dobrze czujesz się w swojej profesji? - zapytał, bo on z kolei był zaciekawiony jej życiem, nawet jeśli było to zycie prowadzone w odosobnieniu od nathana i nie wiążące się z jego osobą, ale przeciez z tego powodu nie będzie się poddawał. chociaż, zaraz, chyba trochę sie zapędzamy, co, nathan? w czym miałby się poddawać, skoro jeszcze do niczego nie zaczął dążyć? oho, i tu wysuwa się konkluzja, że podświadomie mu zależało już od pierwszej chwili, gdy ją wczoraj zobaczył.
Back to top Go down
View user profile
michelle

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17
Age : 30

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 2:42 pm

- tak, bardzo dobrze się czuję. ludzie mnie doceniają. i to mi się podoba - powiedziała zgodnie z prawdą. chciało jej się trochę spać, więc sięgnęła po lampkę wina i dopiła - chyba będę się już zbierać, nie chce zajmować twojego cennego czasu - oświadczyła, dobrze zdając sobie sprawę z tego, że oboje nie chcą żeby sobie poszła.
Back to top Go down
View user profile
nathan

avatar

Posts : 44
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 2:50 pm

- ale przecież nie zajmujesz mojego czasu i wcale nie jest on tak cenny, jak ci się wydaje, michelle - mruknął, akcentując jej imię w ładny, seksowny sposób, jak to tylko nathan zwykł robić, z czego oczywiscie nie do końca zdawał sobie sprawę, ale może to i dobrze, bo w przeciwnym razie pewnie by tego strasznie nadużywał. - chyba twój czas jest bardziej cenny od mojego, no ale chyba nie musisz już iść? - nie chciał liczyć się z tym, że być może po prostu nie chciała jego towarzystwa, po prostu by tego nie zniósł, nawet jeśli zasłużył.
Back to top Go down
View user profile
michelle

avatar

Posts : 41
Join date : 2009-10-17
Age : 30

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 2:56 pm

michelle pokręciła głową i przygryzła dolną wargę. była teraz rozdarta, bo chciała zachować się naturalnie i po prostu sobie stąd pójść, ale chyba serce podpowiadało jej co innego.
- tak, mój czas jest bardzo cenny. ale...mogą poczekać - stwierdziła w końcu i podniosła się, by ze swoją lampką wina, podejść do okna i zapatrzyć się na jakieś biurowce w defense.
Back to top Go down
View user profile
nathan

avatar

Posts : 44
Join date : 2009-10-17

PostSubject: Re: nathan.....   Sun Oct 18, 2009 3:01 pm

- no jasne, że mogą - powiedział i również się podniósł ze swoją lampką, podążając do parapetu, na którym przysiadł, opierając się plecami o szybę. gdzieś w tle widniała pewnie jakaś uliczka, bardzo ładna, aczkolwiek zaciemniona, zero szczególniejszych widoków z uwagi na to, że to montparnasse i te szmery bajery. - mhm, michelle, ale tak szczerze, na pewno wszystko jest w porządku?
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: nathan.....   

Back to top Go down
 
nathan.....
Back to top 
Page 1 of 1
 Similar topics
-
» The Black Knight: How many?

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
paris :: APARTAMENTY :: Apartamenty :: Montparnasse-
Jump to: